Jestem malarką z rockową duszą – niespokojnym sercem, które odnajduje wolność w kolorze i strukturze. Tworzę obrazy na płótnie, posługując się techniką pouringu i farbami akrylowymi, eksperymentując z formą i ekspresją. Moje prace to nie tylko obrazy – to opowieści utkane z intuicji, rytmu i kontrastów.

Uwielbiam kolaże – zestawienia faktur, odcieni i gestów, które zderzają się na płótnie, tworząc dynamiczne kompozycje. Każda kropla farby, każdy rozlany pigment to ślad emocji – często surowych, szczerych, nieujarzmionych.

Sercem mojej twórczości są Bieszczady – dzikie, tajemnicze, pełne mgieł, ciszy i przestrzeni. Góry te noszą w sobie ducha wolności, który odczuwam w każdej warstwie farby. Inspirowana ich surowym pięknem, snuję historie o bieszczadzkich aniołach – strażnikach szlaków i samotnych dusz – oraz o legendach, w których biesy i czady tańczą na granicy światła i cienia.

W moich obrazach mieszają się echa starych opowieści, szept wiatru wśród buków, dźwięki gitary i puls rockowego serca. To sztuka, która oddycha górami, a jednocześnie tętni współczesną ekspresją.

Tworzę nie po to, by dekorować, ale by poruszać. Moje obrazy są zaproszeniem do świata, w którym nic nie jest przypadkowe, a każdy szczegół opowiada historię – często opowieść o wolności, dzikości i odwadze bycia sobą.

Jestem aktywną członkinią stowarzyszeń twórczych: VAA (Visual Artists Association) oraz WZAP (Wielkopolski Związek Artystów Plastyków). Swoją twórczość prezentuję również na ekspozycjach zbiorowych – brałam m.in. udział w wystawie grupowej „Robinsonada” w Muzeum Narodowym Rolnictwa w Szreniawie.

Osiągnięcia i wyróżnienia

Artystyczny kolaż na płótnie z abstrakcyjnym motywem głowy, złotymi detalami, liśćmi i pejzażowymi wstawkami, unikalne obrazy z duszą Poznań.

Mój obraz „Myśli nieuczesane” znalazł się w gronie prac wyróżnionych w międzynarodowym konkursie „Jej Płótno” (Her Canvas – Women Only 2025), organizowanym przez Kois Artist Award. To wydarzenie poświęcone twórczości kobiet z całego świata, którego celem jest promowanie różnorodności artystycznej oraz indywidualnych spojrzeń na sztukę.

Otrzymałam potwierdzenie nominacji od Laboratorio Culturale – mój profil został zakwalifikowany do publikacji w prestiżowym katalogu „100 Artists of Europe”. W albumie znajdą się dwie strony poświęcone mojej twórczości, co jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem i możliwością zaprezentowania prac szerokiemu gronu odbiorców.

Jednym z obrazów, które towarzyszą tej nominacji, jest „Koła Czasu”

Oficjalny certyfikat wyróżnienia potwierdza udział mojej pracy w finale i stanowi dla mnie cenną pamiątkę tego etapu artystycznej drogi. 

Nie szukam definicji – maluję. To właśnie w farbie, fakturze i dźwięku odnajduję siebie. Jako artystka malarka działająca na pograniczu emocji i obrazu, nieustannie próbuję uchwycić coś, czego nie da się powiedzieć słowami. Czasem to krzyk, czasem szept. Czasem porządek, czasem chaos.

Jestem częścią środowiska, które współtworzą lokalni artyści (Wielkopolska) – a Poznań to miejsce, w którym moja droga twórcza naprawdę nabrała tempa. Nie jestem „typową” malarką. Ale też nie jestem wyjątkiem – jestem głosem tej ziemi, tej energii. I kiedy ktoś mówi malarz Poznań albo artysta malarz Poznań, chciałabym, żeby widział nie tylko warsztat, ale i serce.

Nie interesują mnie kanony. Zdecydowanie bliżej mi do malarza abstrakcjonisty niż do klasycznego portrecisty. Kocham pracować na granicy – między formą a intuicją, między kolorem a ciszą. Twórczość artystyczna to dla mnie nieustanny proces – coś między rytuałem a wewnętrznym buntem.

Jako polski artysta malarz czuję, że moje miejsce jest tu – wśród ludzi, którzy czują, a nie tylko patrzą. Tworzę dla tych, którzy nie boją się emocji, struktury, brudu, dzikości. Artysta (Poznań) nie musi tworzyć pod galerię. Może tworzyć pod człowieka.

Lubię, kiedy obraz stawia opór. Kiedy nie daje się łatwo ułożyć, wymyka się schematom, zmusza mnie do zatrzymania. Czasem bywa niepokorny, jakby miał własną wolę – i wtedy wiem, że jestem we właściwym miejscu. Proces tworzenia nie zawsze jest lekki. Bywa męczący, nieprzewidywalny, pełen zgrzytów. Ale właśnie wtedy powstają rzeczy, które coś znaczą.

Najciekawsze momenty to te, w których tracę kontrolę. Gdy płynę z gestem, bez potrzeby tłumaczenia się przed samą sobą. Gdy intuicja przejmuje stery i prowadzi mnie tam, gdzie nigdy wcześniej nie byłam. Nie szukam efektu, nie liczę godzin. Liczy się tylko to, czy na końcu zostaje ślad. Taki, który czuje się jeszcze długo po wyschnięciu farby.

Dla tych, którzy nie szukają gotowych odpowiedzi. Dla tych, którzy chcą się zatrzymać, poczuć coś więcej niż tylko kolor. Twórca obrazów to ktoś, kto zostawia ślad – nie tylko na płótnie, ale i w odbiorcy. Tego właśnie szukam: prawdziwego kontaktu między moim światem a Twoim.

Nie jestem produktem rynku. Przedstawiam się jako malarka, która wierzy w autentyczność. Jeśli szukasz czegoś, co rezonuje z Twoją emocją, może właśnie po to tu jesteś. A jeśli znajdziesz w mojej pracy kawałek siebie – to znaczy, że było warto.

Nie interesuje mnie szlifowanie do perfekcji. Wolę zostawić pęknięcie, jeśli niesie ze sobą prawdę. Lubię, kiedy coś się rwie, kiedy obraz nie jest wygodny ani do końca „ładny”. Kiedy zostaje na długo, ale nie przez ozdobność – tylko przez szczerość. Taki właśnie język wybieram – język kontrastu, intuicji i nieoczywistości. To on najwięcej mówi bez słów.

Nie interesuje mnie pozycjonowanie siebie na osi „malarz–artysta”. Jestem jednym i drugim – zależnie od dnia, nastroju, pociągnięcia pędzla. Czasem technicznie precyzyjna, innym razem totalnie dzika. To nie definicje mnie określają, tylko to, co zostaje na płótnie, kiedy skończę.

Artysta w moim rozumieniu to nie zawód, tylko potrzeba. Tworzenie jest czymś, co domaga się przestrzeni. Gdyby nie było płótna – pewnie pisałabym, krzyczała albo budowała z gliny. Ale farba najlepiej oddaje to, co mam w środku. Jestem artystką, bo nie umiem inaczej istnieć.

To, co robię, nie wynika z decyzji. To bardziej reakcja – na świat, na ciszę, na własny wewnętrzny hałas. Obraz pojawia się wtedy, gdy musi. Nie planuję tematów, nie rysuję szkiców koncepcyjnych. Zaczynam od impulsu, a potem pozwalam sobie i farbie mówić bez ograniczeń. Właśnie wtedy czuję się najbardziej sobą – kiedy nie kontroluję, tylko jestem obecna w każdym geście, w każdej warstwie koloru.

Czasem ktoś pyta, czy jestem bardziej artystą malarzem, czy po prostu kimś, kto „robi obrazy”. Dla mnie to nie ma znaczenia. Liczy się autentyczność. Moje malarstwo to nie projekt, nie strategia, nie styl wyuczony na potrzeby rynku. To ślad. Reakcja. Rozmowa bez słów.

Jako współczesny malarz, funkcjonuję poza akademickimi ramami. Nie interesuje mnie, co się „sprzedaje”, tylko co się czuje. Nie filtruję tematów, nie cenzuruję emocji. Nie filtruję tematów, nie cenzuruję emocji. W moim świecie malarz ma prawo być brudny, niechlujny, bolesny – byle był prawdziwy.